Copyright 2015 Tomasz Wyrwas. All rights reserved

Bikaner - havele

Opublikowano: wtorek, 13 lipiec 2010

IMG_5443

Dzień zaczęliśmy od zwiedzania starego miasta ze słynnymi Havelami. Pięknie to wygląda, nawet zajrzeliśmy do środka jednego, który jest przerobiony na hotel. Pochodziliśmy uliczkami starego miasta (klimaty te same jak zawsze, hello, whe you fom - i tak zawsze mylą Poland z Holland). Poszliśmy na lokalny targ przypraw i trochę zrobiliśmy zakupów.

Czytaj więcej: Bikaner - havele

Agra

Opublikowano: niedziela, 18 lipiec 2010

IMG_5731

Trafilismy do Agry. Przecież Indie kojarzą się przede wszystkim z Tadż Mahal, więc nie można było tej atrakcji sobie darować. Oprócz Tadź trzeba również zobaczyć Czerwony fort, Itmad-Ud-Daulah czyli mały Tadż Mahal. Ja najmilej będę wspominał wizytę w meczecie Jama Masjid, w którym zrobiliśmy trochę zamieszania w Madresie w czasie nauki Koranu. Kiedyś może większy opis, teraz tylko najważniejsze wiadomości z wiki.

Czytaj więcej: Agra

Jaipur Monkey Thieves

Opublikowano: środa, 14 lipiec 2010

IMG_5495

Ewakuacja z Bikaneru. Tuk-tuka mieliśmy umówionego i bardzo dobrze, bo pod hotelem żaden nie stał. Pociąg marki western już na nas czekał. Na naszych miejscach leżała rodzinka z dzieckiem, więc siedliśmy na pierwszych wolnych siedzeniach. Brud niemiłosierny, pociąg bez szyb, a wiatr zawiewał cały czas piach z pustyni. Wczoraj czytałem gazetę, w której gospodyni domowa wypowiadała się, że ma dużo sprzątania spowodowanego wiejącym wiatrem i z utęsknieniem czekają na deszcz. Taka mała wzmianka z lokalnej prasy.... Po 7 godzinnej jeździe wyglądaliśmy jak piaskowe dziadki.

Czytaj więcej: Jaipur Monkey Thieves

Jaipur - dzień drugi

Opublikowano: czwartek, 15 lipiec 2010

IMG_5625

Dzisiaj wynajęliśmy samochód i pojechaliśmy zwiedzać forty. Do najsłynniejszego fortu Amber można wjechać na słoniach, ale że my stronimy od zwierzaków, więc sobie darowaliśmy tę atrakcję. Nie wyglądało to zbyt zachęcająco. Krótki podjazd, a słonie mało umalowane. Żeby tylko wyciągnąć kasę od turystów. Same forty warte zobaczenie, ale bez szału, zobaczyć dwa i spokój na całe Indie. Podjechaliśmy później w kilka miejsc, które leżą z dala od centrum, żeby jutro skupić się tylko na starym mieście. To ostatnia rzecz jaka mamy do zaliczenia w Jaipurze, wiec będzie można w końcu się wyspać.

Czytaj więcej: Jaipur - dzień drugi

Varanasi dzień pierwszy

Opublikowano: środa, 21 lipiec 2010

IMG_5845

Dotarliśmy do Varanasi. Podróż pociągiem trwała 14 godzin i przenieśliśmy się 640 km na południe. Kończąc nasz pobyt w Agrze załapaliśmy się na zamieszki. Jadąc Tuk-tukiem na dworzec musieliśmy przedzierać się przez tłum, który opanował wąskie uliczki pod Taj Mahal, a później oddział policji w hełmach na głowie z plastikowymi przyłbicami i oczywiście z solidnymi gumowymi pałami. Dreszczyk emocji był. W pociągu jechaliśmy z hinduskim VIP-em. Nie wiemy kto to był, ale sądząc po reakcji pasażerów, którzy całowali gościa po rękach i kłaniali się w pas, musiał to być ktoś ważny. Facet podróżował z solidną obstawą, żołnierz z karabinem spał na łóżku obok, a kilku pozostałych wojskowych obstawiało wejście do wagonu. Kładąc się spać, pomyślałem sobie, że na pewno nas nie okradną, ale miałem nadzieję, że maoiści, którzy lubią wysadzić sobie pociąg od czasu do czasu nic do niego nie mają.....

Czytaj więcej: Varanasi dzień pierwszy

Varanasi dzień drugi

Opublikowano: czwartek, 22 lipiec 2010

IMG 5966

Będąc w Varanasi koniecznie trzeba ruszyć przed wschodem słońca na rejs po Gandze. Formalności załatwialiśmy w hotelu i dopiero nad rzeką okazało się, że naszym przewodnikiem będzie 14 letni chłopak. Zarabia wożąc turystów i w ten sposób pomaga rodzinie, od kiedy zmarł ojciec. Podobno chodzi do szkoły, ale kilka godzin później spotkaliśmy go grającego w ulubioną dyscyplinę hindusów, czyli krykiet.

Czytaj więcej: Varanasi dzień drugi

Varanasi dzień drugi puja

Opublikowano: czwartek, 22 lipiec 2010
IMG 6166

Wieczorem powtórnie poszliśmy na nocny spektakl pożegnania dnia. Tym razem już bez opadów deszczu. Zaskoczyli nas trochę, bo zorganizowali dwa pokazy w tym samym czasie. Nie wiemy czy wczorajszy pokaz był skromniejszy ze względu na deszcz, czy też ludzi było więcej.

Czytaj więcej: Varanasi dzień drugi puja

Operacja Mumbai 2012

Opublikowano: sobota, 14 styczeń 2012

Znowu jedziecie do Indii? Taka mniej więcej była reakcja, kiedy nasz sposób na spędzenie ferii 2012 został upubliczniony. Biorąc pod uwagę, że byliśmy już w tym kraju w wakacje dwa lata wcześniej, a tyle jest miejsc do zobaczenia na tym świecie, można było się dziwić. Ale...

1. Tak na prawdę to nie nasza wina, że Lufthansa dała dobrą promocję. Bilety wyniosły nas 3 370 (za pierwsze Indie 2 tys wiecej), a więc trzeba było się zdecydować już w połowie października.

2. Jeżeli Indie są dziesięć razy większe od Polski, a w jeden wypad zrobić naszego pięknego kraju raczej się nie da, więc idąc tym tokiem rozumowania, powinniśmy jeszcze kilka razy do Indii zawitać.

3. Pogoda w Polsce -20 czyli zima w pełnym rozkwicie, a tam jak nasze lato. Temperatura +30, wilgotność umiarkowana i co najważniejsze bez monsunów, które są podobno dość uciążliwe na wybrzeżu morza arabskiego w lipcu.

Plan zakładał przede wszystkim Mumbai oraz świątynie wykute w grotach w okolicach Aurangabad. Doszedł, w sumie przypadkowo jeszcze Nashik, mało rozreklamowany w Lonely Planet, a jak się później okazało było to najlepsze miejsce tego wyjazdu. Mapka wygląda więc tak:


Wyświetl większą mapę

Z opisem wycieczki było ciężko, bo Indie to nie Japonia i trzeba korzystać z kawiarenek internetowych, więc laptok został w kraju. Może stali czytelnicy byli zawiedzeni, że nie śledzą naszych przygód na bieżąco, ale i tak mój brak weny twórczej był dobrze widoczny w nielicznych informacjach pozostawionych na stronie z wykorzystaniem Indiańskich komputerów. Postaram się nadgonić miniony czas i w miarę rzetelnie opisać to co nam się przytrafiło przez te dwa tygodnie ferii 2012 roku.

Dhobi Ghat

Opublikowano: poniedziałek, 23 styczeń 2012

Jedną z największych atrakcji Bombaju są bez wątpienia największe na świecie pralnie pod gołym niebem zwane Dhobi Ghat. Nazwa Dhobi pochodzi od kasty specjalizującej się w praniu odzieży. Opłaty mają oczywiście są niższe niż w pralniach chemicznych, więc korzystają z nich nie tylko hotele i szpitale, ale również gospodarstwa domowe.

Podobno dziennie około 10 tys. praczy jest w stanie wyprać do miliona różnych rzeczy. Praca jest w systemie zmianowym, a zmiany zaczynają się o 4, 16 i o północy. Wszystko suszy się na sznurkach mających 50 tys. metrów.

Czytaj więcej: Dhobi Ghat