Copyright 2015 Tomasz Wyrwas. All rights reserved

Tokyo day 5

Opublikowano: piątek, 22 lipiec 2011

IMG_5321

Pierwszą atrakcją tego dnia miał być hyper-roller-coaster znajdujący się w Tokyo Dome City Attractions (czyli takie większe wesołe miasteczko w środku metropolii). Jak zapewne się domyślacie, pierwsze zadanie poszło nam jak w poprzednie dni - Closed. W styczniu był jakiś wypadek, powołano komisję do rozwiązania tej sprawy i może pod koniec roku otworzą. A tak w ogóle to trzęsienie ziemi było, więc turyści NO. Tak, mniej więcej, tłumaczyła się panienka z okienka miejscowej atrakcji. No i obeszliśmy się smakiem…

Obeszliśmy – bo jak okazało się, że Thunder Dolphin, piekielna machina wjeżdżająca 80 metrów nad poziom ulicy i osiągająca 130 km/h nie pojedzie, to Aga stwierdziła, że też chętnie by się przejechała. Pewnego pięknego dnia jej to przypomnę, oczywiście, nie bez satysfakcji. A żebyście wiedzieli czego tak żałuje no to proszę…

 

Nie udało nam się z jednym, ale przypadkowo znaleźliśmy inne miejsce, które pierwotnie planowałem zobaczyć. Kodokan, czyli największa i najstarsza szkoła judo na świecie, mecca dla miłośników dla miłośników tego sportu, jak napisali na swojej stronie internetowej. Szkoła została założona w 1882 r. przez Jigorō Kanō i jego 9 uczniów w małej buddyjskiej świątyni w Kamakurze. Obecnie mieści się w ośmiopiętrowym budynku w centrum Tokio. Uczęszcza do niej ponad 5000 uczniów i zawodników. Do ich dyspozycji jest stołówka, sklep, bank, sale konferencyjne, muzeum, biblioteka, hotel oraz 6 dojo z ponad 1200 matami.

Budynek 8 piętrowy, ze sklepikiem na samym dole, który potraktowaliśmy jak informację. Panie (oczywiście bardzo słabo z angielskim) poinformowały nas, że obok jest jakaś informacja dla turystów, ale po zapewnieniu, że na 2 piętrze możemy obejrzeć muzeum, postanowiliśmy sobie zaoszczędzić czasu. Nie byliśmy jedynymi zwiedzającymi eksponaty zgromadzone w gablotach. Oprócz oprowadzanych dwóch Europejczyków w garniturach, było dwóch już wiekowych zawodników ubranych w znany wszystkim strój, zwany judogą, którego krój został opracowany w Kodokanie, a następnie przejęty przez inne szkoły sztuk walki. W gablocie widzieliśmy pierwowzór, czyli judogę samego mistrza Kano.

Na ostatnim piętrze jest miejsce dla publiczności, z którego mogliśmy obserwować trenujących judoków. Trafiliśmy na odbywający się właśnie tygodniowy letni kurs, w którym uczestniczyli zawodnicy z różnych stron świata. Cena takiego kursu to 8000 yenów. My mamy inne priorytety, więc może innym razem…

Odsłony: 1084