
Kyoto Gion Matsuri w nocy
Po całym dniu jazdy na rowerze w słońcu czuliśmy się padnięci, i tak naprawdę bardzo musieliśmy się zmobilizować do wyjścia z Hostelu. Po dojściu do pierwszej platformy nie żałowaliśmy naszej decyzji i daliśmy ponieść się tłumowi mieszkańców pomiędzy uliczkami centrum miasta.
Święto Gion-Matsura trwa przez cały miesiąc i kulminację osiągnie 17 lipca paradą 32 różnych pojazdów w centrum miasta. Teraz można obejrzeć je dokładnie, a nawet, tak jak my to zrobiliśmy, wejść do środka. Przyjemność taka kosztowała nas 1000 jenów, ale sądząc po tłumie to nawet trzeba było.
Nara
To, czego nie udało nam się zrobić na rowerze, trzeba było zrobić kolejką. Pierwszy punkt programu to Fushimi-Inari Taisha, kompleks świątynny poświęcony Inari, bogom ryżu i sake, a później biznesu, założony w VIII wieku przez rodzinę Hata. Świątynia nie byle jaka, bo ma ponad 30 000 "filii" w całej Japonii. Główny obiekt sakralny usytuowany jest u podnóża góry, ale największą atrakcją jest 4 kilometrowa ścieżka na szczyt, która wiedzie wśród tysięcy czerwonych tori oraz dziesiątek kamiennych lisów. Lis uważany jest za posłańca boga Inari, a klucz który często ma w swoich pysku otwierać ma spichlerz ryżowy, oczywiście po dobrych zbiorach.
Kyoto Gion Matsuri ostania noc
Wróciliśmy z Nary, kąpiel i wieczorne atrakcje na mieście. Jutro najważniejszy dzień w Kyoto, główna parada festiwalu. W Hostelu już mamy dodatkowych 10 osób i tak przyjemnie jak na początku nie jest. Problemy z dostępem do netu i kolejki do łazienki. Para ze skandynawi, włoch i grupka koreańczyków (raczej tych południowych :)) zapełniła nasze miejsce noclegowe, więc tym większa ochota iść na wieczorny obchód. Dzisiejsza noc przed pochodem nazywana jest yoiyama, wczoraj mieliśmy yoiyoiyama, a jak łatwo się domyślić przedwczoraj była yoiyoiyoiyama. Proszę już nie tworzyć dłuższych nazw, ponieważ skończyli tylko na świętowaniu przez trzy noce....
Gion Matsuri
Główny festiwal już za nami. Było świetnie i nawet pogoda nam nie przeszkadzała. Podali 35,7 stopnia więc gorąco. Wystartowaliśmy z hostelu przed 8 i po krótkim spacerku zajeliśmy doskonałą pozycję przed głównym domem z którego wyprowadzano dzieciaka, który przecinając linę rozpoczyna oficjalnie paradę. Postaliśmy około 2 godzin, fotografując uczestników parady i później postanowiliśmy pochodzić trochę po trasie przebiegu uroczystości. Tak jak się domyślałem nie przeszkadzali mi mieszkańcy Azji, którzy byli przede mną, natomiast współczuję tym, którzy byli za mną.
Maiko
Dla przeciętnego Europejczyka każda kobieta ubrana w kimono to gejsza. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana i możemy spotkać szereg innych określeń dla dziewczyny o nienagannych manierach ubranej w tradycyjny japoński strój.
Strona 2 z 2